czwartek, 8 stycznia 2015

Ze wspomnień fanów...


..."Aby słuchać piosenek Okudżawy kupiliśmy nasz pierwszy magnetofon. Znaczenie i wielkość wszystkich innych wielkich bardów - Wysockiego, Galicha, Visbora, Kima i innych wyszło na jaw dopiero potem. Oni mogli być mocniejsi w polityce, ale Okudżawa był nadal pierwszym. To był on, który otworzył malutkie drzwi do wolności każdego z nas. Dzięki magnetofonowi każdy mógł nagrywać swoje ulubione piosenki i nie być zmuszanym do słuchania muzyki, która była wtłaczana do naszych uszów przez publiczne radio i telewizję."


"Szczęśliwym jest dom, w którym głos skrzypiec prowadzi nas na właściwą ścieżkę i daje nam nadzieję - reszta sama się o siebie zatroszczy". W późnych latach pięćdziesiątych nasze domy były trochę szczęśliwsze, bo były przesycone głosem i gitarą Okudżawy. Później, profesjonalni artyści filmowi i teatralni zaczęli wykorzystywać jego piosenki w filmach takich jak: "Gwiazda ponętnego szczęścia", "Stacja Belorussian" i "Białe słońce pustyni". Zaśpiewaj przynajmniej jedną linijkę jakiejś piosenki z tych filmów a połączysz się z całym krajem znanym jako USSR. Kojący głos Bułata Okudżawy ustał..."


" Pokolenia, dla których on śpiewał, przestały słuchać piosenek i zaczęły troszczyć się o swoje własne biznesy a on przeniósł się z Moskwy do Peredelkino. Tam walczył z moskitami i słabościami oraz wspominał tych, którzy odeszli lub umarli, pisał wiersze i prozę o swoim życiu - najpierw piórem, potem przepisywał je na maszynie do pisania. Nie ufał komputerom, które mogły ułatwić proces tworzenia. Powiedział: "Nic nie rozumiem jeśli chodzi o komputery. Mówiono mi często, że łatwiej wprowadza się poprawki, ale ja muszę najpierw zobaczyć czym jest to, co poprawiam".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz